Samochody elektryczne nie są już ciekawostką z przyszłości – jeżdżą po polskich drogach na co dzień. Ale między reklamowym hasłem „oszczędzaj na paliwie" a rzeczywistością codziennego użytkowania jest spora różnica. Ile tak naprawdę kosztuje posiadanie elektryka w Polsce? Rozbijamy to na konkretne liczby.
Cena zakupu wciąż jest barierą
Największym wyzwaniem pozostaje cena wejścia. Najtańsze nowe samochody elektryczne dostępne w polskich salonach – jak Dacia Spring – startują od około 73 000 zł. Dobrze wyposażony model z przyzwoitym zasięgiem to jednak wydatek rzędu 150 000–200 000 zł. Dla porównania, podobnej klasy auto spalinowe kosztuje zazwyczaj o 30 000–50 000 zł mniej.
Tę różnicę częściowo rekompensuje program „NaszEauto", w ramach którego osoby fizyczne mogą otrzymać dofinansowanie do 18 750 zł, a posiadacze Karty Dużej Rodziny nawet do 40 000 zł. Warunkiem jest zakup nowego pojazdu o wartości nieprzekraczającej 225 000 zł brutto i jego użytkowanie przez minimum 2 lata. Dotacja realnie obniża próg wejścia, choć nie likwiduje go całkowicie.
Ile kosztuje ładowanie na co dzień
To tutaj elektryk zaczyna wyraźnie wygrywać z autem spalinowym. Sposób ładowania ma jednak kluczowe znaczenie dla końcowego rachunku.
Ładowanie w domu przy standardowej taryfie kosztuje obecnie około 12–15 zł za 100 km. Korzystając z taryf nocnych, kwotę tę można obniżyć nawet do 5–9 zł. Posiadacze instalacji fotowoltaicznych mogą ładować auto praktycznie za darmo, wykorzystując nadwyżki wyprodukowanej energii.
Na publicznych stacjach szybkiego ładowania (DC) jest drożej – średnio około 50 zł za 100 km. To stawka porównywalna z kosztami tankowania samochodu spalinowego, dlatego kierowcy, którzy regularnie ładują wyłącznie na trasie, oszczędzają znacznie mniej. Sprawdź porównanie kosztów przejechania 100 km
| Sposób zasilania | Koszt na 100 km |
| Elektryk – ładowanie domowe (taryfa standardowa) | 12–15 zł |
| Elektryk – ładowanie domowe (taryfa nocna) | 5–9 zł |
| Elektryk – stacja publiczna DC | ok. 50 zł |
| Auto spalinowe (benzyna, 6,5 l/100 km) | ok. 42 zł |
Jak widać, prawdziwa oszczędność pojawia się przede wszystkim przy ładowaniu domowym. To kluczowy czynnik, który warto uwzględnić przed zakupem – osoby bez garażu lub miejsca na wallbox tracą największą przewagę finansową elektryka.
Serwis i ukryte koszty
Samochody elektryczne mają prostszą budowę niż spalinowe – nie ma oleju silnikowego do wymiany, filtrów paliwa, sprzęgła ani układu wydechowego. Roczne oszczędności na serwisie szacuje się na 1 500–2 000 zł w porównaniu z tradycyjnym autem.
Ale jest jedna pozycja, o której warto pamiętać od samego początku. Wymiana akumulatora trakcyjnego, gdy jego sprawność spadnie poniżej 70%, to wydatek rzędu 20 000 zł. Na szczęście taka potrzeba pojawia się najczęściej dopiero po przejechaniu 250 000–300 000 km, co dla przeciętnego kierowcy oznacza 10–15 lat użytkowania. Warto też wiedzieć, że ubezpieczenie AC samochodu elektrycznego bywa droższe niż w przypadku spalinowego – wyższa wartość pojazdu przekłada się na wyższą składkę.
Dodatkowe oszczędności, o których mało kto mówi
Poza niższymi kosztami paliwa i serwisu, posiadacze aut elektrycznych w Polsce korzystają z kilku dodatkowych przywilejów, które z czasem składają się na realne pieniądze:
- Darmowe parkowanie w strefach płatnego parkowania w wielu polskich miastach – w Warszawie roczna oszczędność może przekroczyć 10 000 zł przy codziennych dojazdach.
- Brak podatku akcyzowego przy rejestracji pojazdu, co zmniejsza koszty administracyjne.
- Pierwszy przegląd techniczny dopiero po 3 latach od rejestracji, a nie po 2 jak w przypadku nowych aut spalinowych.
Te elementy nie rzucają się w oczy przy zakupie, ale w perspektywie kilku lat potrafią znacząco wpłynąć na bilans. A zaoszczędzone pieniądze każdy wydaje po swojemu – jedni inwestują je w podróże, inni w hobby, a część kierowców przeznacza je na rozrywkę online. Popularność stron internetowych takich jak casino Spin City – oferującego szeroką gamę automatów, gry na żywo z krupierem i regularny system bonusów dla nowych graczy – pokazuje, że coraz więcej osób szuka ciekawych sposobów na spędzenie wolnego czasu bez wychodzenia z domu.
Czy elektryk się opłaca w polskich warunkach
Odpowiedź brzmi: to zależy od Twojej sytuacji. Dla osoby, która przejeżdża ponad 15 000 km rocznie, ma dostęp do ładowania domowego i skorzysta z dofinansowania, różnica w kosztach zakupu zwraca się po mniej więcej 5–7 latach. Przy większych przebiegach – jeszcze szybciej.
Warto też pamiętać o polskim klimacie. Zimą zasięg samochodu elektrycznego spada o 15–25% ze względu na ogrzewanie kabiny i baterii. To oznacza częstsze ładowanie i nieco wyższe koszty w sezonie grzewczym – czynnik, który wielu kupujących pomija w swoich kalkulacjach.
Jeśli natomiast nie masz garażu, jeździsz głównie na krótkich trasach w mieście i polegasz wyłącznie na publicznych ładowarkach, oszczędności będą znacznie mniejsze, a w niektórych scenariuszach – praktycznie żadne. Kluczem jest uczciwa analiza własnych potrzeb, a nie wiara w marketingowe obietnice.
Policz, zanim podejmiesz decyzję
Samochód elektryczny w Polsce to nie tania inwestycja na start, ale może być opłacalnym wyborem w dłuższej perspektywie. Zanim zdecydujesz, zsumuj swoje roczne koszty paliwa, serwisu i parkowania – i porównaj je z realnymi wydatkami na elektryka przy Twoim stylu jazdy. Liczby powiedzą więcej niż jakikolwiek folder reklamowy.
